piątek, 7 stycznia 2011

Nasza Chata pod Wiatrakami XXI


Pierwszą zimę spędzamy w chacie i to co najbardziej mi doskwiera to wiatry. Przez ostatnie parę tygodni na palcach jednej ręki można by zliczyć dni, kiedy nie wiało. Chata daje odpór wiatrom w końcu budowali ją ludzie znający się na rzeczy. Dach jest spadzisty z 4 stron i do tego jest ustawiony bokiem do kierunku z którego zazwyczaj wieje. Krokwie, co rzadko spotykane, są podwójne. Niestety duże arkusze blachy, które przez lata uległy odkształceniu i brak ocieplenia od strony strychu (pokrycie dachu będzie wymieniane) dają niesamowite efekty dźwiękowe, które działają na mnie zupełnie destrukcyjnie. Chodzę nasłuchuje, sprawdzam czy coś złego się nie dzieje. Marzy mi się cisza. Pewnie, żeby nie zwariować trzeba się przyzwyczaić, w końcu to głównie z przełęczy Dukielskiej tak wieje i wiać będzie, taka okolica. Wzięłam się na sposób i chodzę z MP3 i słuchawkami na uszach. No ale miało być o Chacie :), a nie o moim uczuleniu na wiatr.



A więc M spełnił obietnicę i jeszcze przed świętami zaczęły grzać kaloryfery , a palenie w kuchni nie jest już obowiązkiem, a przyjemnością. No i najważniejsze w łazience stanęła wanna i można było nareszcie zażyć prawdziwej kąpieli. Znalazły tam też miejsce kwiaty, z pokoju przeniosłam toaletkę i wyszedł całkiem ładny pokój kąpielowy. Utrudnieniem są rury z wodą biegnące po podłodze. Trzeba na nie uważać. Docelowo razem z ogrzewaniem podłogowym zostaną zalane betonem. Temperatura w łazience osiągnęła 25 st. C przy niewielkiej tylko pomocy dmuchawy. Ściany zewnętrzne nie są jeszcze ocieplone więc ogólnie temperatura w remontowanej części wynosi około 14 st. C. W łazience grzeje grzejnik suszarkowy i …ogrzewanie podłogowe. Na razie w zwoju, ale podłączone do pieca, i moc pieca została wykorzystana w pełni, a te 30st. C do których się nagrzewają podnosi temperaturę w łazience.





Za tymi drzwiami zaczyna się remontowana część domu. Potem tej ścianki ani drzwi nie będzie. W poprzednim poście o Naszej Chacie zamieściłam plan jaki będzie miał nasz dom. Ta ścianka przebiega w miejscu połączenia WC i okna na holu. Pierwsze po lewej pomieszczenie ukryte za kotarą w niebieskie kwiatuszki to WC, dalej po lewej wejście do pokoju (z pokoju jest wejście do małej garderoby, jeszcze jedna ma być na strychu), na wprost łazienka. Zaraz obok wejścia do łazienki będą schody na dół do pomieszczenia gospodarczego, dalej wzdłuż okna (nie widoczne  na zdjęciu za drzwiami) będą łamane schody na górę. W miejscach tych obecnie są drabiny.



Wymarzony „ salon kąpielowy”. Docelowo będzie tu jeszcze prysznic, umywalka, bidet i sedes.

„Nowa wersja” ogrzewania podłogowego ;)
 
Ponieważ na razie większe prace wstrzymane, co najwyżej drobniejsze, zakładnie gniazdek, kontaktów itp, wiec się nie kurzy, poza tym podłogi wyłożone są folią, wykorzystałam pomieszczenie na garderobę zgodnie z jego przeznaczeniem. W szafie zrobiło się luźniej.

W oknach wiszą firanki, kwiatek stoi na stojaku z kartonu , a paczki ze styropianem służą jako stoliki lub siedzenia w zależności od potrzeby ;). I jakoś tak bardziej mieszkalnie się zrobiło.


A tak wygląda nasz system grzewczy, wykonany przez M (dobrze mieć w domu taka złotą rączkę) umieszczony w pomieszczeniu gospodarczym na dole. Kto by się połapał w takiej gmatwaninie rur.
W pełni zautomatyzowany, gazowy. Jedyna wada to taka, że jak nie ma prądu to i piec się nie włączy. Takie są te najnowsze technologie. W przyszłości trzeba pomyśleć o awaryjnym zasilaniu czyli o jakimś niewielkim agregacie prądotwórczym. Podobno na wsi to rzecz niezbędna, bo jak jest awaria prądu to może potrwać i parę dni. Nam jak na razie przytrafiła się tylko parogodzinna przerwa w dopływie prądu.

Pewnie w remontowych relacjach nastąpi teraz przerwa do wiosny, postaram się natomiast dodać parę wpisów o pieczeniu chlebka i nie tylko.


Pozdrawiam poświątecznie i karnawałowo


Anula

Na konec historyjka obrazkowa w rolach głównych Kacper i Bartek

Może wejdę na drzewo?

Ja też chcę!

A po spacerku odpoczynek :)

13 komentarzy:

aneta pisze...

Witam! Zaglądam tutaj czasami, ciekawie i jak dla mnie to swojsko na tym blogu. Znajome widoki, remont domu, w którym usiłuje się 'normalnie' mieszkać. W zeszłe wakacje też przerabialiśmy rurki od centralnego. Do pieca węglowego dołączyliśmy gazowy na wymiennik. Nowe rurki też puszczaliśmy podłogą, ale trochę też i strychem, który już pewnie zawsze będzie u nas pełnił rolę schowka:)
Życzę ciepła i wszystkiego dobrego!

Scholastyka pisze...

Anulko chyba wyczuwam te Twoje wpisy, każdy czytam z wypiekami i ogromnym zainteresowaniem, cieszę się, że jest ich teraz więcej i mogę sobie lepiej wyobrazić Wasze działania, a w wyobraźni widzę juz efekt końcowy. Masz talent do obrazowego opisywania i do tworzenia domowej atmosfery 'na placu budowy'. A chata (fotki) budzi wspomnienia, przypomina moje dziecięce wakacje i promienieje dobrą energią.
... a
Kiciaki są przesłodkie i na pewno bardzo w remontach pomagają ;-)).

aagaa pisze...

Oj dzieje się u Ciebie ,dzieje!
Pozdrowionka

Apasjonata pisze...

Oj , podziwiam Anulko , tyle pracy wciąż wkaładacie w swoje "gniazdko". Nie jest lekko ,co ? Przyznam , że nie zazdroszczę Ci tych "odgłosów" , ja panikara , strasznie bojąca się silnych porywów wiatru , chyba umarłabym ze strachu...Strasznie jestem ciekawa , jak wasze urocze domostwo będzie wyglądało , już po skończonym remoncie .Twoje kociaki , to prawdziwe kocie gwiazdy , są takie urocze i zabawne. Pozdrawiam , buziaki Monika

Grasza44 pisze...

Anulko, czytam o postępach w pracach remontowych i oglądam zdjęcia...jakbym to skądś znała:))) A tak na prawdę, to wypisz wymaluj stopniowa i niestety powolna budowa domu mojego synka:))) Są na podobnym etapie...góra domu jeszcze nie zrobiona, dół już prawie, nie ma ocieplenia budynku i nie mają wody z wodociągu - dopiero na wiosnę załatwią podciągnięcie - na razie korzystają ze studni sąsiada:))) We wnętrzu Waszego domku widać wyraźnie "rękę kobiecą" - wszystkie prowizorki pięknie opatulone i ustrojone w kwiatki - dodaje to swojskiego uroku i ciepła!!! Anula idziesz jak burza:)))Myślę, że niedługo zaprosisz na parapetówkę:)))Pozdrawiam serdecznie.

Grasza44 pisze...

Zapomniałam podrapać za uszkiem Kacpra i Bartka, co niniejszym czynię:)))

Grey Wolf pisze...

nom jest co robić ;)..rurek a rurek, więcej niż u mnie..to upały macie w łazience :)..a gazu ile idzie?..
Te szklane drzwi to wejściowe?
Kociaki w swoim żywiole, niczym się nie przejmują :D

Anonimowy pisze...

Anulko, a nie zaczepiłaś jeszcze nogą o te rurki, kabelki, złączki, kolanka, ...?
Pięknie będzie, a pokój kąpielowy super, ja osobiście bardzo lubię łazienki z oknem, i zieleń. Pogoda iście wiosenna, u nas dzisiaj +11, wezbrany potok szumiał, a ja myślałam, że to wiatr dołem idzie, wodospad się zrobił, belki drzewa ułożyły się w poprzek i zablokowały koryto. A śniegu nie ma nawet tam, gdzie zawsze był, na wjeździe z drogi do nas. Pozdrawiam serdecznie Maria z Pogórza Przemyskiego
P.S. Z ciężkim sercem planuję na przyszły tydzień sterylizację Guci, tak mi jej żal, ale muszę ubiec naturę. Śliczne te Twoje słodziaki.

Anula pisze...

Bardzo serdecznie Witam w Nowym Roku w Naszej Chacie:)

Anetko zagladałam na Twój blog i witam jeszcze jedną miłośniczkę starych domów :)Jestem też pełna podziwu dla Twoich rękodzieł.

Staszko niezmiernie mi miło że tak to odbierasz :)i ze chata przywołuje wsmnienia jak sądzę sympatyczne :). Zbieramy siły i czekamy na wiosnę, aby móc dalej iśc z pracami.
Ago pozdrawiam również :)

Moniko ja w wyobraźni już to widzę. To pewnie tak jak Ty, kiedy weźmiesz w ręce lalę w kiepskim stanie juz oczami wyobraźni widzisz jak bedzie wyglądała :).

Graszko na pewno Parapetówka będzie i szampan będzie się lał strumieniam :) Czasami to troche mi sie wydaje że kręce sie wkólo bo te moje aranżacje sa tymczasowe, ale nie potrafię inaczej. Kotki za uszkiem podrapane :)

Grey Wolf gazu chyba tak dużo nie idzie (nie mam porównania) bo łazienke dogrzewa sie wieczorem, a w pomieszczeniach w których sie przebywa jest temperatura 21-24 (ja lubię chłodniej M cieplej :) - średnio 8- 10 kubików dziennie, w tym kuchnia gazowa. Szklane drzwi to wyjscie na skarpe i na ogród, otwierane tylko od wewnątrz. Wejsciowe jeszcze nie wymienione, są po drugiej stronie domu.

Marysiu na szczescie po tamtej cześci nie chodzi sie tak czesto :)
U nas śnieg jeszcze leży i takie fajne mam kontrasty przed domem zieloniutka trawa i żaspa sniegu tyle że nie bielutkiego już. Gucia szybko zapomni, a Ty nie bedziesz musiała myśleć o małych kociakach, nie zawsze znajduja sie chetni do wziecia.

A moje kociaki straszne rozrabiaki są. Czasami jak figluja to przypominaja nam sie stare kreskówki Disneya

Serdeczności przesyłam :)

Anonimowy pisze...

Anulko, jutro rano jedziemy z Gucią do weterynarza, trzymaj za nas, a zwłaszcza za mnie kciuki
serdeczności Maria z Pogórza Przemyskiego

MariaPar pisze...

Witaj Anulko, wielkie wyzwanie. Kibicuję i trzymam kciuki.
Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

Witaj, Anulko. Dzisiaj księżyc obudził mnie ok. 4, przewędrowałam różne blogi, zajrzałam do Szuwarkowego Zacisza, potem do Marcina z Białej Podlaskiej z ostatniego wpisu Szuwarkowego i na nowo zauroczyła mnie papierowa wiklina. A Marcin co z niej wyczynia, to przechodzi ludzkie pojęcie. Mam jeszcze trochę rurek i starych gazet w zapasie, coś chyba ukręcę, ale przedtem mały remoncik w łazience u chłopaków /wymiana kabiny/.
W sobotę mamy jechać na turystyczny kulig, będzie chyba na kołach. Janczary już przygotowałam, gitary się stroją, żeby tylko gardła wytrzymały.
Słońce jednak nastraja człowieka do jakiejkolwiek aktywności, chce się żyć.
Pozdrawiam serdecznie i uściski ślę
Maria z Pogórza Przemyskiego
P.S. A Gustaw łobuzuje! A, i czapkę muszę wydziergać, bo zostawiłam na Pogórzu, pa.

Anula pisze...

Dziękuję Mario Par :) kibicowanie na pewno pomaga i dodaje sił. Pozdrawiam serdecznie.

Marysiu w Szuwarkowym Zaciszu dotąd nie byłam, ale odwiedziłam przed chwilą i jestem zauroczona tymi papierkowymi cudami. Dziekuję, że o tym napisałas :). Człowiek nie jest w stanie wszedzie być i wszystko zobaczyć. Tyle ciekawych blogów, tyle ciekawych ludzi!. Zyczę udanej zabawy na kuligu, szkoda ze tak bezśniegowo, ale pogody nie zaplanuje :). Dobrze, że Gucio w dobrej formie:) Moje ta "przyjemnośc" czeka w przyszłym tygodniu na razie leczymy im uszy ze świerzbu. Ja ostatnio tez dziergam:) Pozazdrosciłam Jagodzie z Magody i robię ponczo. Buziaczki