środa, 29 lipca 2009

Nasza Chata pod Wiatrakami
















Rok temu sprzedaliśmy nasz duży dom (za duży dla nas, dwojga ludzi po 50-tce szukających spokojnego azylu dla realizacji swoich pomysłów) , zamieszkaliśmy w ładnym (wynajętym co prawda) mieszkaniu i postanowiliśmy się zastanowić się nad tym gdzie docelowo zamieszkać – kupić mieszkanie, może wybudować mniejszy domek, a może kupić jakiś dom do remontu. Tak nam zeszła jesień i zima bo dom sprzedaliśmy późnym latem. Wiosną zaczęło nam jednak doskwierać brak kawałka ziemi na której można by w końcu zrealizować nasze marzenia. W bloku zaczęło nam być wyraźnie za ciasno. Mnie brakowało ogródka, mężowi po wytężonej pracy umysłowej, ruchu na świeżym powietrzu przy drobnych pracach „gospodarskich” . Wycieczki za miasto czy spacery po okolicy przestały nam wystarczać. Po długich dyskusjach czego będziemy szukać stanęło na domu do remontu, raczej murowanym. Ostatecznie staliśmy się posiadaczami drewnianego domu z bali z 1934 r. na 8 arowej działce! Najciekawsze było to, że kiedy obejrzeliśmy ten dom pierwszy raz w ogóle nie wzbudził on naszego zainteresowania. Wydał nam się niski, mały i strasznie zaniedbały. Poza tym wokół była wysoka trawa co potęgowało niekorzystne wrażenie. Duży dach i wysoka trawa sprawiały wrażenie, jakby dom był zapadnięty, gdy w rzeczywistości był ładnie położony na lekkim wzniesieniu. Ponieważ cena za dom nie była wygórowana po jakimś czasie stwierdziliśmy, że może jednak go kupimy, tak na letnie wypady. Za drugim pobytem, trawa była skoszona, dom wydał się wyższy. Spojrzeliśmy na niego innym okiem i okazało się, ze pomieszczenia może nie są duże ale wysokie, deski wyglądają na zdrowe, istnieje możliwość zagospodarowania strychu, przy niewielkiej zmianie konstrukcji dachu. Zaczął powoli rysować się obraz domu i to nie na lato ale Naszej Chaty pod Wiatrakami.


3 lipca 2009 roku staliśmy się właścicielami chaty i rozpoczęliśmy naszą przygodę z remontem starego domu z bali.


Dom ma około 80 m2 razem z boiskiem miejscem gdzie były zwierzęta, tu akurat nie było śladów po zwierzętach. Cześć mieszkalna to sień, kuchnia z dużym piecem do pieczenia chleba ! (coś dla mnie! Pewnie będzie rozebrana, ale chyba spróbuje upiec w niej chleb), 3 pokoje i spiżarnia. Jest jeszcze murowana przybudówka która służyła za malutkie mieszkanko z oddzielnym wejściem, chcemy ją wykorzystać do powiększenia saloniku. Nad całym domem jest strych, na którym po wymianie pokrycia dachu i doświetleniu okienkami mogłoby być całkiem fajne dodatkowe pomieszczenie - pokój gościnny i strych (w domu zawsze znajdują się rzeczy, których szkoda wyrzucić i od tego jest strych!) Pod boiskiem znajduje się jeszcze bardzo ładna piwnica. Z działki rozciąga sie ładny widok na okolicę i widac wszystkie 5 wiatraków.

Anula

3 komentarze:

GAJA pisze...

Piękny dom, a historia przypomina mi naszą drogę do poszukiwania azylu. My znaleźliśmy dom młodszy, ale nie w tym rzecz. Chodzi o stworzenie NASZEGO miejsca. I mamy je.

Mariola pisze...

Witam,
Chat wygląda na większą i jest intrygujący, mam sentyment do starych domów, mogłabym je wszystkie skupować:):)Ja mam swój dom w totalnej ( mam nadzieje nie wiecznej) ruinie. Na razie czytam, oglądam i myślę jak za niego się zabrać.
Pozdrawiam

Anula pisze...

Gaju, lepiej późno niż wcale, więc bardzo serdecznie dziękuję za odwiedziny :)

Mariolko początki zawsze są trudne, znalezienie koncepcji, plany itd, My też zaczynaliśmy od oglądania jak to robią inni. Teraz miło nam będzie jak swoim przykładem zachęcimy innych do dania starym domom drugiego życia. Naprawdę warto. Pozdrawiam serdecznie i życzę spełnienia marzeń