czwartek, 15 stycznia 2015

Święta i ... zupa rybna



Zdjęcie powyżej nie świadczy o tym, że zmieniłam zdanie i kupiłam karpia. Ale może od początku. Święta w tym roku miałam spędzać z córką.  Mąż był nie tak dawno, więc zdecydowaliśmy, że nie ma sensu, żeby jechał taki szmat drogi. Miał zaproszenie od niemieckich znajomych na wigilię, więc nie groziła mu w ten wieczór samotność.  Córka przed świętami pojechała do Warszawy i miała wrócić tuż przed nimi. Z Warszawy zadzwoniła do mnie czy nie miałabym nic przeciwko, aby na święta przyjechała do nas jej koleżanka, Danuta,  która w związku z różnymi życiowymi zawirowaniami miałaby spędzać je sama. Zgodziłam się bez wahania.  W końcu po to jest to dodatkowe miejsce przy stole, a w naszej rodzinie zdarzało się już wielokrotnie, że zasiadał przy nim  ktoś samotny. Danuta miała do mnie jedną prośbę, abym kupiła 2-3 łby karpia to ona ugotuje nam zupę rybną, popularną w jej rodzinnych stronach. Podeszłam do tematu sceptycznie  jako, że w tutejszych sklepach nigdy nie spotkałam samych karpich łbów, a na chodzenie po bazarku, co wiązało się z wyjazdem do Krosna nie miałam za bardzo czasu. Odpowiedziałam, że prośba jest raczej nie do zrealizowania. Danuta jechała do nas z przygodami. Nie udało jej się już kupić biletu na autobus i jej przyjazd stanął w pewnym momencie pod znakiem zapytania, w ostatniej chwili znalazła kogoś na portalu BlaBlaCar  kto jechał do Rymanowa, ale dopiero o 6 wieczorem 23 grudnia.  Przewidywany czas przybycia do nas – około północy. W nocy było trochę ryzykowne, aby kierowca podwiózł ją pod  nasz dom, więc umówiłyśmy się w centralnym punkcie wsi, czyli  koło straży pożarnej, szkoły i sklepu. Jedyne miejsce oświetlone we wsi  przez całą noc. Inne lampy  gasną około 23.30. W spowitą ciemnościami noc wyruszyłyśmy z córką na spotkanie. Jak zgasiłyśmy latarkę nie widziałyśmy dosłownie nic. Ciemność. Po niewielkim błądzeniu kierowcy po okolicy Danuta dotarła. Przywiozła też 3 karpiowe łby. Uparta dziewczyna. W wigilię przystąpiłyśmy do gotowania zupy, a w zasadzie to Danuta gotowała, ja tylko podawałam niezbędne produkty.  Kiedy zupa była już prawie gotowa wpadłam na pomysł aby zrobić takie zdjęcie z głową karpia. Aranżacja należała już do córki. Gotowa zupa podana na wigilijny stół wyglądała zupełnie inaczej i okazała się prawdziwym hitem. Barszczyk pozostał na następny dzień.


Przepis (podpatrzony) na zupę rybną z karpia, a właściwie z głów karpia.
Składniki:
3 łby karpia (bez oczu i skrzeli)
Włoszczyzna ( marchewka, seler, pietruszka i cebula)
Ziele angielskie 5 szt.
Liście laurowe 2-3
Gałka muszkatołowa starta 2-3 łyżeczki
2-3 łyżki śmietany
1-2 łyżki mąki
Pieprz czarny, ziołowy, sól
Łyżka masła
Bułka na grzanki
Przygotowanie:
Ugotować łby z warzywami i przyprawami (bez gałki ) do miękkości. W szybkowarze trwało to około 30 minut.
Odcedzić wywar – do zupy pozostaje tylko marchewka, którą kroimy w kostkę resztę warzyw można wykorzystać do sałatki.
Zaprawiamy zupę śmietaną wymieszaną z mąką oraz dodajemy startą gałkę muszkatołową i doprowadzamy do zagotowania.
Na patelni podgrzewamy masło i wrzucamy pokrojoną w kostkę świeżą bułkę. Miałyśmy tylko takie duże okrągłe buły, które nie dały pokroić się w drobną kostkę i w tak wykwintnej zupie może nie wyglądają najlepiej, ale jak smakują! 


Wierzcie mi, to jest pyszne! 

Wigilia i święta z niespodziewanym gościem upłynęły nam bardzo miło i na pewno będą długo wspominane. 
Anula




4 komentarze:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Moja teściowa gotuje wigilijny barszcz na rybich łbach i smaku grzybowym, do tego jest zabielany; smak jedyny, niepowtarzalny, więc wierzę, że i zupa rybna jest pyszna; pozdrawiam serdecznie, Anulko, i dobrego w Nowym Roku życzę.

Go i reszta Barłowskich pisze...

Och! moja babcia Klara robiła w wigilię czasem rewelacyjną zupę rybną i jakoś się tak złożyło, że tego nigdy się od niej nie nauczyłam... A teraz żal, bo to smak dobrych chwil.
Pzdr.

Go i reszta Barłowskich pisze...

Jeszcze jedno. Babcia z całą pewnością dodawała do tej zupy również karpie podroby.
Pzdr.

Anula pisze...

Serdecznie dziękuję za komentarze. Marysiu Tobie również wszystkiego naj naj w Nowym Roku.Przepis na zupę wg przepisu Twojej Teściowej wydaje mi się godny wypróbowania.
Go and... Ja tez mam w pamięci smak racuchów, które robiła moja mama. Niestety przepisu nie mam i pozostają tylko wspomnienia.
Serdecznie pozdrawiam.