poniedziałek, 9 grudnia 2013

Wydarzenie roku - Chata zyskała komin :)

Dla mnie to wielkie wydarzenie. Czekałam na ten komin długo. Najpierw prace remontowe zostały przerwane z powodu wyjazdu męża. Potem były wspólne plany wyjazdu na dłużej za granicę. Dom był nawet jakiś czas wystawiony na sprzedaż. Ostatecznie jednak chata zostaje z nami, a my z nią  : ). Właściwie to ja zostaję, bo mąż niestety jeszcze jakiś czas będzie poza domem.
Dom bez komina, sami rozumiecie - wygląda trochę dziwnie. Co prawda była rura od pieca gazowego, ale to nie to samo. Ale komin już jest. Ten najważniejszy do którego ma zostać podłączona rura od kominka - kozy. Udało się niemal w ostatniej chwili bo tydzień później już zrobiło się za zimno. Po długich poszukiwaniach piec też został wybrany i mam nadzieję, że  atmosferę świąt ociepli dodatkowo ciepło płynące z kominka.
Komin na strychu


Pozdrawiam ciepło :)
Anula

2 komentarze:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ojejku, Anulko, nie wiedziałam, że nad Twoim domem pojawiły się takie czarne chmury; ale chyba dobrze, że nie pojawił się chętny, prace idą dalej, komin jest, chata zyskała na wyglądzie, i koza ociepli dom na święta; coraz trudniej żyje nam się w naszym kraju, ostatnio znajoma zadzwoniła z rozpaczą, że dostała wypowiedzenie z pracy; pocieszamy się z mężem, że jak nie daj Boże, wszystko się zawali, to ziemia nas wykarmi, będziemy sadzić kartofle, ziemi mamy pod dostatkiem, pszczoły na zaczątek już są, bo na emerytury pewnie nie ma co liczyć; jakiś smutny ten mój komentarz, jak nigdy; pozdrawiam Cię, Anulko, serdecznie.

Anula pisze...

Marysiu też się cieszę, że chata została. Masz rację, że żyje się u nas coraz ciężej, chociaż nasze pokolenie jest jednak bardziej przedsiębiorcze i zaradne. Może nauczyły nas tego lata w PRL-u.
Serdeczności przesyłam.