czwartek, 11 grudnia 2014

Zapobiegliwa jak wiewiórka

Zdjęcie zrobione w Iwoniczu Zdroju przez siostrę mojej koleżanki

Podobnie jak ta wiewiórka jestem w tym roku bardzo zapobiegliwa, jeśli chodzi o robienie zapasów właśnie. Nigdy moja piwnica nie była tak obficie zapełniona, a szuflady  zamrażalnika ledwo się zamykają. Może to zapowiedź ciężkiej zimy, o czym ja jeszcze nie wiem, ale przeczuwa to moje  wewnętrzne ja,  7 zmysł, który karze mi zapełniać piwnicę i lodówkę po brzegi.  Brakuje tylko wędzonych szynek wiszących u powały jak to dawniej bywało.
O nalewce z pigwy już pisałam.
 Nie cały sok poszedł na nalewkę, część zostało do herbaty. Do owoców, które pozostały po nalewce dodałam jeszcze trochę cukru, dolałam wody, przełożyłam do słoiczków i zapasteryzowałam. Będą na poncz, albo na rozgrzewającą herbatkę z "prądem" :).
 Maliny zbierałam przez cały sezon i mroziłam, a potem zrobiłam sok i mus który, można będzie wykorzystać do naleśników albo gofrów. Wcześniej zrobiłam ulubioną galaretkę z czarnych porzeczek i agrestu. 

U pana, który sprzedaje "Obwoźnie " warzywa zamówiłam dynie i otrzymałam dużą 8 kg.


 Po wyjęciu pestek część dyni wyskrobałam łyżką, zmiksowałam i zamroziłam. Jak już ciężko było skrobać pokroiłam na kawałki, położyłam na blasze i włożyłam na godzinę do piekarnika.  Potem odkroiłam  skórkę, zmiksowałam, przełożyłam do słoiczków i zapasteryzowałam. Mam też kilka słoików soku z jabłek i selera naciowego w słoikach.  O ogórkach robionych na różne sposoby, buraczkach i sałatkach nie wspomnę. Zapleciony w warkocze wisi czosnek, są ziemniaki, jest cebula, selerom w skrzynce z piaskiem jeszcze zielenią się główki, a wokół rozchodzi się zapach przechowywanych w piwnicy jabłek - "prezent od Putina" - jak powiedział sąsiad wręczając mi pokaźnych rozmiarów karton wypełniony pięknymi jabłkami. Jabłka rozdawano w tym roku w wielu miejscowościach. I dobrze. Ktoś pomyślał i jabłka się nie zmarnowały.



Do  zamrażalniku ciężko mi coś wcisnąć bo jest tam zamrożona borówka, bób, fasolka, dynia, liście kapusty na gołąbki i  warzywa w porcjach na zupę. W orzechy jak wiewiórka na zdjęciu też jestem zaopatrzona dzięki szczodrości sąsiadek. Fakt, trzeba się było trochę natrudzić, żeby to wszystko zgromadzić, przygotować, przetworzyć, ale za to w zimie będzie czas na leniuchowanie, czytanie i robótki. 

Miłego dnia

6 komentarzy:

Agata Rak pisze...

Sporo tych przetworów. Nie wiedziałam, że można dynie mrozić?

Anula pisze...

Można.Zmiksowaną na surowo, pakuję do woreczków, a potem używam do robienia placków. Tak jak ziemniaczane. Mąka,jajko i na patelnię. Wyśmienite.Doprawić wg uznania. Ja lubię na słodko ze śmietaną, cukrem i cynamonem. Dodaję też troszkę curry.

Efka Raj pisze...

O TY wiewiórko :) W przeciwieństwie do wiewiórki Ty Anulo wiesz, gdzie masz swoje zapasy :)
Pozdrawiam :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Pełna spiżarnia wzmacnia nasze poczucie bezpieczeństwa, prawda? jak zasypie, nie dojedzie, zabraknie, to długo możemy przeżyć na naszych zapasach; a szynkę i kiełbaski też dołożę do swojej spiżarni, w przyszłym tygodniu dymienie; i jeszcze stoi u mnie po woreczku mąka, żytnia i pszenna; pozdrawiam, Anulko.

Anula pisze...

Dziękuję Ewo za odwiedziny. Uśmiałam się z tej wiewiórki :).Pozdrawiam serdecznie.

Anula pisze...

Masz rację Marysiu, a o tym, że zasypie, zawieje, już mogłam się przekonać. Zapas mąki też mam, bo przy pieczeniu chleba to konieczne.Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych szyneczek i kiełbasek :)