środa, 6 sierpnia 2014

Lubicie gołąbki? A robić?


No właśnie.  Zawsze to duże przedsięwzięcie. Obgotować kapustę, poodrywać delikatnie liście, ugotować ryż, przygotować mięso itd.itd. Pół dnia pracy, choć w efekcie mamy gar gołąbków, ale tak naprawdę mamy już serdecznie dość i nawet nie chce nam się ich spróbować. Czy jest sposób na szybkie gołąbki? I to nie takie w formie kotlecików z kapustą w środku, zamiast na zewnątrz. Jest. Z tym, że jednak pierwszy raz trzeba się trochę pomęczyć, ale potem to już bajka. Gołąbki robimy w pół godziny. Pomysł podpatrzony u tutejszych gospodyń, które obgotowane liście kapusty, ładnie zwinięte, zamrażają. Potem wystarczy wieczorem wyjąć liście z zamrażarki, żeby się spokojnie przez noc rozmroziły i robimy gołąbki na jakie nam przyjdzie ochota. Sama przyjemność. Zwykle robiłam gołąbki 2-3 razy do roku, bo obgotowywanie kapusty skutecznie mnie zniechęcało. Teraz mając zamrożone liście robię znacznie częściej i w mniejszych ilościach, zwykle na jeden, dwa obiady.  Mrożone liście mają jeszcze tę zaletę, że zajmują mniej miejsca niż gotowe gołąbki, poza tym za każdym razem możemy poeksperymentować z farszem.  Nigdy wcześniej liści kapusty nie mroziłam, więc może nie tylko ja?

Liście zwinięte do zamrożenia
Zamrażam też małe liście, którymi potem wykładam spód garnka z gołąbkami.

Pewnie ile gospodyń tyle rodzajów gołąbków. Ja podobno robię gołąbki po warszawsku 1/2 ryżu, 1/2 mięsa. Im dalej na południe  w gołąbkach było mniej mięsa, im dalej na północ mięsa było więcej. Wynikało to z zamożności regionów. Teraz różnice wynikają raczej z upodobań. 
Pozdrawiam



5 komentarzy:

Joanna Mazurkiewicz pisze...

Fajna sprawa z tym mrożeniem, też tak czasem robię, w zależności od ilości miejsca w zamrażarce. Moi bardzo lubią gołąbki, ostatnio poszłam na leniwca i zafundowałam im zapiekankę gołąbkową. Póki co, uznali, że jest o wiele smaczniejsza niż tradycyjne gołąbki ;)no a dla mnie o wiele mniej pracochłonna

Efka Raj pisze...

Super sprawa z tymi zamrożonymi liśćmi :)Na pewno sobie odgapię, bo niezmiernie ułatwia to pracę. U mnie też jest dużo mięsa w gołąbkach, choć ja z południa, ale mięsożerna bardzo jestem ;) Czasem też robię z kaszą, ale domowników kasza w podniebienie kłuje, więc jest to rzadko niezmiernie :)
Pozdrawiam, Ewa:)

Anula pisze...

Joanno, myślę, że w gołąbkach to głównie o wygląd chodzi, a skoro rodzina akceptuje zapiekankę to tylko się cieszyć :)

Anula pisze...

Ewo,jak ktoś lubi tradycyjne gołąbki to rzeczywiście duża wygoda. O gołąbkach z dodatkiem kaszy słyszałam i nawet jadłam u kogoś, ale sama jeszcze nie robiłam.
Pozdrawiam :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Pomysł z mrożeniem liści wart skopiowania, bo i mnie odstrasza skutecznie obgotowywanie kapusty; moja mama robiła gołąbki z kaszy gryczanej z dodatkiem ziemniaków, ja czasami do ryżu dodaję kaszy jęczmiennej, i trochę przecieru pomidorowego, są wyrazistsze; pozdrawiam serdecznie.