poniedziałek, 13 września 2010

Nie ma już Naszego FLORKA



Dom jest straszliwie pusty bez kociego wszędobylstwa, chociaż czasami to było uciążliwe wybaczaliśmy naszemu kotkowi małe i większe psoty. W nagrodę otrzymywaliśmy kocią miłość i przywiązanie, niestety nie udało nam się zapewnić mu bezpieczeństwa, które jednocześnie ograniczyłoby kocią wolność. Zginał na drodze i przeszedł na Tęczowy Most, gdzie będzie na nas czekał.
Nigdy wcześniej nie miałam kota. Nie wyobrażałam sobie, że kot do domu może wnieść tyle radości i ciepła. Może Nasz był Wyjątkowy. Ktoś by powiedział " to tylko kot" dla nas to był AŻ KOT.
W chacie dużo się dzieję i kiedy właśnie w niedzielę wieczorem usiadłam do pisania kolejnego wpisu nasz Florek wpadł pod samochód. Musi minąć jakiś czas zanim zbiorę myśli i zamieszczę nowy wpis o remoncie Chaty pod Wiatrakami już bez Naszego Florka.

Pogrążona w smutku
Anula

6 komentarzy:

Grasza44 pisze...

Anula tak mi przykro - każde zwierzę w domu, to jak członek "rodziny". Każdy, kto ma zwierzątko w domu bardzo się do niego przywiązuje - wyobrażam sobie Waszą rozpacz. Z kotami już tak jest, chadzają swoimi drogami i nie zawsze bezpiecznymi. Ściskam Cię cieplutko.

Asia i Wojtek pisze...

Bardzo, bardzo Ci współczuję. Nie zawsze mamy możliwość uchronić nasze zwierzęta, choćbyśmy najbardziej chcieli. Ta pustka z czasem się wypełni chociaż Florek i tak zostanie przecież z Wami - w Waszych wspomnieniach. Ściskam mocno.
Asia

Anonimowy pisze...

Anulko, bardzo mi smutno z tego powodu, bo ja też przywiązuję się do swoich zwierząt bardzo mocno. Mój ojciec zawsze w takich razach mówił: to przejdzie.
I jeszcze mi smutno, bo w niedzielę moja malota, sznaucerek,został strasznie poharatany przez dużego psa, sposobionego do kłusownictwa. Właśnie dochodzi do siebie po operacji, jest jeszcze trochę otumaniony, może będzie dobrze.
POzdrawiam Cię serdecznie Maria z Pogórza Przemyskiego
P.S. A chlebek na zakwasie z mojego nowiuśkiego pieca chlebowego wyszedł super.

Anula pisze...

Dziękuję bardzo za ciepłe słowa pocieszenia. M mówi, że najlepiej szybko przygarnąć drugiego kotka o co na wsi raczej nietrudno. Może tak zrobię, chociaż jeszcze do tego nie dojrzałam.

Mario bardzo dziekuję za zainteresowanie moim blogiem. Czy Twój piec chlebowy jest opalany drzewem? Taki tradycyjny piec chlebowy? Jeśli możesz napisz kilka słów na maila :). No i jeszcze jedno pytanie gdzie znajduje sie ten piec? Serdecznie Cię Pozdrawiam i życzę samych udanych chlebków!!!
Anula

Aszka9 pisze...

Przykro mi...dlatego nie mam kota chociaż bardzo bym chciała.Za blisko drogi i pędzących samochodów.I za dużo straciłam pod kołami.
Pozdrawiam

Ananda pisze...

Współczuję z całego serca!