czwartek, 2 czerwca 2016

Pora na zbieranie kwiatów czarnego bzu

W tym roku oprócz syropu zrobiłam też susz z kwiatów czarnego bzu. Można będzie z niego parzyć napar, okłady z takiego naparu są bardzo dobre na zmęczone oczy lub dodawać do czarnej czy ziołowej herbatki. O kwiatach czarnego bzu i syropie pisałam tutaj więc nie będę się rozpisywać  dodam tylko aby na jego zbiór wybrać się w słoneczny dzień, a jeśli wcześniej padało to odczekać parę dni. Najważniejszy w kwiatach jest pyłek, nadający syropowi złocisty kolor, a deszcz go wypłukuje. Przypomnę jeszcze tylko
przepis na syrop
40-50 rozwiniętych baldachów
1 litr źródlanej wody
1 kg cukru ( dałam mniej i dodałam parę łyżek miodu, można też dać cukier trzcinowy)
1 cała cytryna (dobrze wymyta)
W tym roku zrobiłam też eksperymentalne ciasto naleśnikowe z kwiatami czarnego bzu. Wyszło super. Żółciutkie, pachnące. Na porcję ciasta z której wychodzi około 10 naleśników dałam  odcięte kwiaty z jednego dużego baldachu.

Do naleśników dodaję zwykle 1-2 łyżki mąki z pełnego przemiału albo graham, ale ostanio spotkałam w sklepie mąkę jaglaną, która naleśnikom dodaje delikatności i to ją w takiej samej ilości dodaję do ciasta. Naleśniki robiłam z białym serem.


Polecam te naleśniki  podane z bitą śmietaną, galaretką owocową, polane syropem (można wykorzystać ten z kwiatów bzu)  lub jak w moim przypadku z jabłkami jako naprawdę wykwintne danie deserowe,


Naleśniki z nutą kwiatową
Smacznego!

poniedziałek, 2 maja 2016

Wiosna w ogrodzie

Deszczowa i chłodna, ale za to intensywnie zielona.

Fiołki wciskają się wszędzie i czasami zmuszona jestem je wyrywać bo zarastają inne kwiaty.



W skrzynkowych grządkach posianą mam rukolę, rzeżuchę, rzodkiewkę i cebulkę nazywaną tutaj rodzinną - sadzi się jedną, a potem wykopuje kilka. Większe się zużywa. Mają ostrzejszy smak od zwykłej cebuli, ale są niewielkie. Pozostałe są na kolejne wysadzenie. W trakcie wegetacji wykorzystuje się szczypiorek. Rosną już też selery naciowe, z których potem wyciskam zdrowy i smaczny sok. 
Te dzikie fiołki bardzo lubię. Przesadzam je do doniczek bo długo kwitną i cieszą oko.

W tym roku ogród mam dopieszczony. Nigdzie nie wyjeżdżałam, więc wszystkie wiosenne prace zostały wykonane na czas.

Pozdrawiam serdecznie
Anula




czwartek, 10 marca 2016

Kasza jaglana powraca na stoły


Otrzymuje się ją z nasion prosa, jednej z najstarszych roślin uprawnych. Kasza jaglana zapomniana, niektórzy może jej nawet nigdy nie jedli, powraca na nasze stoły na fali zdrowego odżywiania. Ma bardzo wiele zalet m.in. odkwasza organizm, zawiera witaminy z grupy B działające zbawczo na naszą cerę, włosy i paznokcie, zapobiegające miażdżycy i wspomagające pracę naszego serca. Kasza jaglana ma neutralny smak można ją więc przyrządzać i na słodko i na słono.  Muszę przyznać, że w mojej kuchni jaglanka pojawiła się całkiem niedawno za namową mojej córki. Młode pokolenie odkrywa na nowo to o czym my starsi zapomnieliśmy.  Kaszą jaglaną na słodko, jak na zdjęciu powyżej,  zachęcił mnie przepis znaleziony na blogu Agnieszki Maciąg. Potrzebna kasza jaglana, jabłko pieczone, miód i cynamon. Kaszę zgodnie z zaleceniem lekko uprażyłam, zalałam wrzącą wodą (1 część kaszy - 3 części wody) lekko posoliłam i wolno gotowałam około pół godziny.Przed końcem gotowania dodałam łyżkę masła. Klarowane można dodać od razu. Następnie w kocyk i pod kołderkę co najmniej na godzinę, ale jak kasza dobrze opatulona może być dłużej. Ważne żeby do podania była gorąca. Jabłka upiekły mi się na kominku.


Wszystko gotowe tylko wymieszać

jabłuszko upiekło się wspaniale,
a wszystko razem smakowało wybornie.

Kaszy ugotowało mi się za dużo więc z reszty zamierzam zrobić kotleciki ziemniaczano-jaglane. Przepis jest na blogu Kaszomania. Znajdziecie tam wiele więcej ciekawych przepisów np. Kasza jaglana ze szpinakiem podawana na talerzu w formie babki. To będzie pewnie moja kolejna potrawa. Ryż, który często gościł w mojej kuchni chyba na jakiś czas ustąpi miejsca jaglance.
Jedz na zdrowie!
Anula



środa, 2 marca 2016

Masełko pietruszkowo-czosnkowe


Na wiosnę potrzebujemy dużo witamin. Takie masełko jest teraz jak najbardziej na czasie, chociaż jeść go możemy cały rok. Można kupić gotowe, ale najlepsze będzie jak go sami zrobimy. Na moim oknie pietruszka i tymianek zabrane jesienią do domu są na wyciągniącie ręki. Wianuszki czosnku wiszą w piwnicy. Zrobienie masełka to żaden problem. No właśnie żaden problem, ale do tej pory nie robiłam. Robiłam czosnkowe, rzeżuchowe z ziołami, ale takie duetu jak pietruszka z czosnkiem nie. Okazuje się że to bardzo dobre połączenie, a poza tym bomba witaminowa.
 Czosnek drobniutko kroję, nie wyciskam. Ilości wg uznania, chociaż mimo, że czosnek jest zdrowy to w nadmiarze może zaszkodzić. Do 100 g kostki masła dałam 2 małe ząbki czosnku. Pietruszki można nie żałować. Troszkę posolić najlepiej solą morską.
Gotowe masełko
 do tego ciemny razowy chlebek, serek biały, pleśniowy lub żółty

troszkę szczypiorku, rzodkiewka i smakowite witaminowe śniadanko gotowe!
Polecam


sobota, 13 lutego 2016

Placki ziemniaczane po warszawsku



Moje pierwsze placki ziemniaczane, które zrobiłam po przeprowadzce na Podkarpacie wzbudziły duże zdziwienie u mojego męża  gdyż podałam do nich cukier i śmietanę. Tutaj tak się placków ziemniaczanych nie jada. Jada się je z serem przyprawionym na słono. Na słodko to profanacja. Ja znałam tylko placki podawane na słodko ewentualnie po  węgiersku. Nigdy wcześniej nie jadłam placków ziemniaczanych na słono. Cała Warszawa, za moich młodych lat,  zajadała się plackami ziemniaczanymi polanymi śmietaną i posypanymi cukrem, które sprzedawane były w barze Zodiak niedaleko Domów Centrum. U mnie w domu też się tylko takie jadło. Z czasem polubiłam placki ziemniaczane na słono. Soliłam jednak bardzo umiarkowanie i podawałam do nich twarożek z ziołami, solą, pieprzem, cebulką, czosnkiem, a czasami ze startym ogórkiem. Umiarkowanie soliłam dlatego, że ostatni, no może dwa ostanie, no niech będzie trzy musiałam zjeść na słodko  i tak jest do tej pory.
Najpierw na słono....

a potem chociaż jeden no może dwa albo trzy na deser na słodko
No po prostu palce lizać, kto nie spróbuje ten nie wie.

To zielone w plackach to pietruszka. Dodaję ją czasami, a czasami szczypiorek lub inne zioła, czasami ścieram razem z ziemniakami cebulkę. Nigdy nie dodaję innych dodatków np, pieczarek boczku itp.
Smacznego


środa, 23 grudnia 2015

Święta w cieniu polityki

Szopka na Krośnieńskim Rynku

Święta w tym roku zapowiadają się ponuro. Po pierwsze przez aurę, która jest mało świąteczna. Śniegu nie ma nawet na lekarstwo i nie zapowiada się żeby był. Po drugie przez polityczne kłótnie na górze, które nic dobrego nie wróżą. Wiadomo powszechnie, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Wszystko to wcześniej, czy później przełoży się na nas, szarych obywateli. Nowy rząd, nowy prezydent i premier nie potrafią wznieść się ponad podziały i być przedstawicielami Wszystkich Polaków. Realizują swój plan zawłaszczania Polski z 18 % poparciem społeczeństwa. Pozostali Obywatele stali się po prostu niewidzialni. Nie ma ich. Nie liczy się ich głos, nie mają szans w sejmie, bo ich się po prostu do głosu nie dopuszcza. Jednak liczą się ich podatki, które zasilają budżet państwa. 18% to jednak za mało, trzeba po pieniądze wyciągnąć rękę do pozostałych 82%, choć się ich nie reprezentuje, nie pyta o zdanie, ignoruje po prostu. Jak w cieniu tej wojny na górze będą wyglądały święta Bożego Narodzenia. Kto do kogo wyciągnie rękę z symbolicznym opłatkiem w blasku choinki, a kto po prostu uda, że tej ręki nie widzi. Jakie będą dyskusje przy stołach? Czy księża w kazaniach nie doleją oliwy do ognia? Tak łatwo jest w ludziach wzbudzić agresję i niechęć, stworzyć sztuczne podziały. Ostatnio modnym słowem stało się wygaszanie. Wygasza się niektóre ministerstwa, wygaszane mają być gimnazja, a także kadencje sędziów TK i wiele innych rzeczy. Mnie wygaszanie kojarzy się z pożarem, a po pożarze pozostają zwykle zgliszcza. Politycy, którzy teraz doszli do władzy mówią, ze zastali Polskę w ruinie. Ja tych ruin nie widzę. Boję się jednak abyśmy za jakiś czas nie obudzili się wśród zgliszczy.

Wszystkim życzę Świąt rodzinnych, radosnych i zdrowych i możliwie bez polityki.



Uliczki przy krośnieńskim rynku, wyłożone kostką granitową, latarnie, ławeczki i pojemniki z drzewkami i zielenią






Pomnik Roberta Wojciecha Portiusa, zasłużonego miszczanina, z pochodzenia szkota, który wsławił sie m.in. importem win z Węgier w połowie XVII wieku.

Galaeria i Hotel im. Portiusa
Świąteczny wystrój Galerii Eliot znajdującej się na przeciwko Galerii Portius
Znajduje się  tu jedyny w Krośnie EMPIK
Cenrum Dziedzictwa Szkła


Post ilustruję zdjęciami z Krosna w szacie świątecznej. Przez ostatnie lata Krosno bardzo wypiękniało, szczególnie rynek Starego Miasta, gdzie wymieniono całą nawierzchnię rynku jak również odchodzących od niego uliczek. Liczne stylowe latarnie, ławeczki, tabliczki informacyjne dopełniają tą przemianę. Powstało wiele nowych galerii handlowych, Muzeum Dziedzictwa Szkła oraz Regionalne Centrum Kultur Pogranicza. Największym jednak przedsięwzięciem ostatnich 2 lat była modernizacja obwodnicy Krosna. I tak właśnie wygląda Polska w ruinie. Ale może nie wszyscy to widzą skoro chcą zmiany, może było za dobrze. Na pewno było spokojniej.



wtorek, 10 listopada 2015

Złota jesień w ogrodzie










Cieszmy się złotą jesienią :)