Wczasy w takim wagonie, nie były dostępne dla ogółu, a jedynie dla najbliższych osób kierownika takiego pociągu i jego zastępcy, a także pracowników kolei i ich rodzin. Mieliśmy to szczęście, że mieszkaliśmy w mieście, które koleją stało, a wśród rodziny i znajomych nie brakowało osób zatrudnionych w PKP. Jeden z moich dziadków był elektrykiem na kolei, drugi był maszynistą i jeździł parowozami jeszcze do polskiego Lwowa. Wujek też był maszynistą, i najczęściej obsługiwał trasy pomiędzy Warszawa, a moim miastem rodzinnym Skierniewicami, stąd często miałam okazję jechać w wagonie służbowym i podglądać pracę maszynisty. A wracając do wczasów wagonowych to w moim rodzinnym domu, jedno z mieszkań wynajmowała rodzina zastępca kierownika takiego pociągu. Dzięki tak bliskim znajomościom moja babcia zwiedziła całą Polskę wyjeżdżając raz, albo dwa razy do roku w podróż z wagonem wystawowym. Ja na takich wczasach byłam raz w roku 1971. Miasta jakie wtedy odwiedziliśmy to Braniewo, Olsztyn, Giżycko i Tolkmicko, tyle w każdym razie pamiętam. Nocą zwykle doczepiano nas do jakiegoś pociągu i następnego dnia budziliśmy w innej miejscowości. Niezapomniane wrażenie. Czasami trzeba było uważać, żeby nie spaść z łóżka, kiedy wagony były przetaczane, aby ostatecznie dołączyć je do pociągu jadącego w kierunku naszego kolejnego celu. Nikomu nie przeszkadzały mało komfortowe warunki, a muszę dodać, że średnia wieku osób z którymi podróżowałam grubo przekraczała 50 lat! W dzień zwiedzaliśmy okolice, wieczorami grywaliśmy w tysiąca. W Braniewie zwiedziliśmy najmniejsze w Polsce ( a może i na świecie) ZOO, istnieje do dzisiaj i mam nadzieje, że obecnie warunki dla zwierząt są tam lepsze bo z tamtych lat zapamiętałam bardzo małe wybiegi i pomieszczenia dla zwierząt. Z Tolkmicka był tylko rzut beretem do Krynicy Morskiej, gdzie popłynęliśmy niewielkim stateczkiem. Były to na pewno jedne z najbardziej nietypowych wakacji, często wspominane z sentymentem. Niestety nie posiadam zdjęć przedstawiających wagon, którym podróżowaliśmy. Górne zdjęcie ściągnięte z Internetu, poniżej parę zdjęć czarno-białych pamiątka z Wczasów Wagonowych.
Autorka blogu sama :)
i w towarzystwie:). Obok mnie sąsiadka Babci, jej mąż i najstarsza uczestniczka wczasów
I tak sobie myślę, że może takie wczasy w obecnych czasach też miały by sens. Torów kolejowych mamy pod dostatkiem, przystosowanie wagonów mogłoby się szybko zwrócić, jechał by nie jeden wagon a powiedzmy kilkanaście, dla wygody z wagonem restauracyjnym, może udałoby się też rozwiązać problem z „zaparkowaniem” na ciekawej i nie odludnej bocznicy. Dla kogoś, kto nie lubi wczasów w jednym miejscu i naszych mówiąc delikatnie niezbyt dobrych dróg rozwiązanie idealne, a i nasze koleje może by wyszły z dołka :)Serdecznie pozdrawiam Wszystkich pracujących i leniuchujących :)
PS. Przepraszam Wszystkich, którym chciałabym zamieścić komentarz, a nie mogę!!! Podobno nie tylko ja tak mam, ale nie bardzo wiem jak ten problem rozwiązać. Po napisaniu komentarza jestem odsyłana na stronę logowania, a po zalogowaniu dalej nic, i tak wkoło. I nie jest to wina przeglądarki jak się doczytałam na stronie pomocy Googli, gdyż sprawdzałam na różnych komputerach z różnymi przeglądarkami. Jeśli ktoś miał taki problem i wie w czym tkwi przyczyna bardzo proszę o info i z góry dziękuję :)





