Właściwie to nie mam nic przeciwko Zimie, nawet w sumie wolę ją od gorącego lata, ale ta zima dała mi się szczególnie we znaki. Po pierwsze dlatego, że byłam sam, mąż od prawie roku poza domem, zarabia na chleb i dokończenie remontu na obczyźnie bo u nas się nie da, po drugie bo rzeczywiście zima była dość nietypowa. Śnieg pojawiał się i znikał, kilkakrotnie padał marznący deszcz, prawie cały grudzień wiał wiatr, a słońca było jak na lekarstwo. Chociaż był i bajkowy krajobraz, kiedy spadł mokry śnieg i oblepił wszystko białą kołderką. W jedną noc na ogrodzeniowych słupkach pojawiły się "białe lampy". Niestety nie chciały świecić w nocy :(.
Poza tym śnieg był bardzo ciężki, mokry i trzeba go było otrząsać z krzewów i iglaków żeby się nie połamały.
Całą zimę walczyłam z soplami, które osiągały długość ponad pół metra i w pewnym momencie zaczęły zagrażać linii telefonicznej. Bałam się też, że jakby taki ciężar spadł na kota, to lepiej nawet nie myśleć co by było. Tak więc może to niektórym wydawało się dziwne, ale obchodziłam dom z długą tyczką i strącałam pojawiające się sople.
Mimo wszystko przez całą zimę nie odgarnęłam tyle śniegu, i nie dostałam tak w kość, co przez ostatnie dwa dni. To już chyba można by było liczyć na tony. Kiedy doszłam do końca odśnieżania ścieżki prowadzącej do domu, początek był już zasypany. Pomagała w tym wielka kurzawa. Tumany lekkiego śniegu przenosiły się błyskawicznie tworząc w krótkim czasie wielkie śniegowe wydmy. Pierwszy raz odkąd tu mieszkam nie dojechał listonosz, ani samochód z pieczywem. Nie było też pługu. Pewnie zostały skierowane na główniejsze drogi. No i w sumie jakby to był środek zimy to bym się nie dziwiła, ale ja tydzień temu grabiłam trawniki, i oglądałam wychodzące z ziemi żonkile, pierwiosnki i przebiśniegi, a teraz leżą tam miejscami metrowe zaspy.
Zasypana studnia
Zdjęcia nie są zbyt dobre bo bałam się o aparat, cały czas sypało.
Po dwóch dniach sypania i wiania, a także wylądowaniu w fosach kilku samochodów, wieczorem przejechał ciężki sprzęt i odśnieżył drogę. Wracamy do cywilizacji. No i niech ta wiosna się w końcu obudzi :)
Pozdrawiam
Anula