Witam
po dłuższej przerwie i pragnę uspokoić Wszystkich oglądających nasz blog i obserwujących remont chaty, że mur solidny, nawet bardzo solidny już STOI, jest fotka, jedynie Główny Budowniczy nie zgodził sie zostać ujawniony, w związku z czym prezentuje fragment ściany ;-). Niska podmurówka to przygotowanie pod pomieszczenie gospodarcze, w miejscu gdzie stoi pionowy bal będzie wejście do piwnicy. Całą ścianę postaram się pokazać w weekend. Może będzie też zarys skarpy.
Serdecznie Wszystkich pozdrawiam
Anula
środa, 4 listopada 2009
wtorek, 20 października 2009
Nasza Chata pod Wiatrakami (6)
Wszelkie prace zostały na razie wstrzymane z powodu opadów deszczu, a potem śniegu. Spadło go ponad 30 cm! I leżał parę dni. Do tego był ciężki i mokry. Osiadając na gałęziach drzew i krzewów, którym nie opadły jeszcze liście, i stanowiły dodatkowe miejsce zaczepienia dla lecącego śniegu, potem jego naporem zginały się i łamały się jak zapałki. U nas złamała się duża gałąź starej jabłoni i gałąź kaliny u sąsiada wierzba.
Jak przyjechaliśmy pierwsze co zauważyłam to brak jakichkolwiek krzewów. Wszystkie leżały przykyte grubą warstwą śniegu. Dużej na ponad 2 metry leszczyny też nie było widać.
Jak przyjechaliśmy pierwsze co zauważyłam to brak jakichkolwiek krzewów. Wszystkie leżały przykyte grubą warstwą śniegu. Dużej na ponad 2 metry leszczyny też nie było widać.
W Chacie
Chacie nic się nie stało. Stoi wsparta na pustakach, niczym dom na palach. Mamy jednak nadzieję, że do nadejścia tej prawdziwej zimy, uda nam się dokończyć prace murarskie, czyli podmurówkę. Na fotkach nie widać jeszcze fundamentu, który udało się wylać przed nadejściem niespodziewanej zimy, a także datkowego wsparcie, które stoi już na fundamencie w lewym rogu.
Kotki na razie nie namy, ale łapki na myszy pracują pełna parą, do tego okazało się, że jakąś dziurą pod domem dostaje się do części gospodarczej kot od sąsiada, na strychu, gdzie zostało jeszcze trochę słomy mieszkają tchórze, których postanowiliśmy nie wymeldowywać do wiosny, potem niestety (dla nich) muszą poszukać sobie innego mieszkanka. Myślę że tej zimy „razem” pokonamy myszy.
W ogrodzie
Na razie śnieg wstrzymał wszelkie prace. Może uda mi się posadzić jeszcze maliny i jeżynę bezkolcową, poszukuję też porzeczko-agrestu, jego owoce sa dla mnie rewelacyjne. Udało mi się natomiast posadzić pierwiosnki, goździki i gęsiówkę kaukaską otrzymane od sąsiadki a także kilkanaście róż.
Po ostatnich opadach mogliśmy sprawdzić działanie położonych ostatnio dren. Okazało się że pracują bardzo dobrze.
Poniżej ogród w śniegu i rabatka kamienno-iglakowa wokół starego pnia, obecnie osadzona różowymi i białymi różami okrywowymi .
Po ostatnich opadach mogliśmy sprawdzić działanie położonych ostatnio dren. Okazało się że pracują bardzo dobrze.
Poniżej ogród w śniegu i rabatka kamienno-iglakowa wokół starego pnia, obecnie osadzona różowymi i białymi różami okrywowymi .
Pozdrawiam cieplutko Anula
piątek, 2 października 2009
Nasza Chata pod Wiatrakami (5)
Witam po dłuższej przerwie spowodowanej trochę moim przeziębieniem, a trochę odwiedzinami dzieci. A tu sporo się wydarzyło i nie wiadomo od czego zacząć. Więc może po kolei.
Obiecane zdjęcia starego misia
W chacie
Nasza chata, a właściwie jej jeden róg wisi w powietrzu. No może niezupełnie bo jest podparty na pustakach i belce, ale fundament, który wcześniej podtrzymywał dom, a potem już nie, bo się odsunął, został rozebrany. Były to właściwie kamienie i glina, tak kiedyś stawiano domy. Za pierwszym fundamentem jest jeszcze drugi stanowiący jednocześnie ścianę piwnicy, która znajduje się pod to częścią chaty. W miejsce starego fundamentu został wylany nowy fundament, a właściwie to na razie jego część. Druga część zostanie wylana po wymurowaniu podmurówki i wsparciu domu na solidnej podstawie. Jednocześnie przy tych pracach dom został podniesiony na specjalnej windzie, ponieważ w ciągu całego swojego żywota troszkę (10 cm) się zapadł, tzn. jedna jego strona, właśnie ta remontowana. Podobno nie jest to nic trudnego ani niezwykłego takie podnoszenie domu, dla nas jednak było to wydarzenie no i wzbudzało ogólne zainteresowanie sąsiadów.
Piwniczka
W chacie ostatnio rozszedł się zapach pieczonego chleba. Zupełnie przypadkiem udało mi się upiec chleb w starej kuchence gazowej bez termometru, na wyczucie! I co najważniejsze wyszedł. Chleby które ostatnio piekę trzeba nieraz kilka razy składać w trakcie rośnięcia, więc zabieram je ze sobą, potem w foremkach wyrośnięte wiozę do domu i tam piekę w elektrycznym piekarniku. Ale jeden się pospieszył i bałam się żeby nie opadł. Tym sposobem okazało się, że i w gazowym piekarniku można upiec ładny chlebek. Tak mnie zajęła Nasza Chata, że nie mam czasu ciągnąć wątku o pieczeniu chleba, może zima będzie więcej czasu, w każdym razie chleby piekę cały czas i niedługo już będzie rok jak się tym zajmuję.
Za oknem słońce świeci ładnie, ale wieje zimny wiatr, lecą liście, nie nadążam z grabieniem, to już oznaki jesieni. A w chacie pojawił się nowy problem – myszy! Siedzę sobie przy laptopie, a tu nagle wyskakują dwie zza lodówki. Wiadomo w drewnianym domu dziur wszędzie pełno, poza tym przychodzą tu jak do siebie w końcu ostatnimi laty nikt w chacie zimą nie mieszkał oprócz myszy i tchórzy. Trzeba będzie cos z tym zrobić bo z takimi lokatorami mieszkać mi się nie uśmiecha. Nawet mąż wielki przeciwnik kotów w domu, zaczął zastanawiać się nad poszukaniem jakiejś łownej kotki. Znaczy się sprawa jest poważna!
W ogrodzie
Posadziłam już wszystkie cebulowe – tulipany, szafirki, narcyzy, czosnki. Rośnie już też 5 borówek, truskawki i poziomki. Dwie moje rabatki powstały wokół starych pni i powoli się rozszerzają. Wokół jednego rosną różne igliczki obłożone kamieniami, poniżej iglaczków posadziłam róże okrywowe białe i różowe. Druga rabatka z lawendą w pieńku została obsadzona szafirkami , żonkilami i tulipanami. Tej jesieni chciałabym jeszcze posadzić maliny owocujące jesienią i jeżynę bezkolcową, a także trochę róż. Wokół domu zostało zrobione odwodnienie, powstał także nowy mostek. Tam gdzie był dotychczasowy został zrobiony nowy mniejszy tylko na wejście przez furtkę. Niestety nie ma tu jeszcze kanalizacji w związku z tym wody burzowe i nie tylko odprowadzane są foskami. Jak się okazało foski na wsi szczególnie w terenie pagórkowatym to powód do licznych sporów . Okazało się że ten problem nas również nie ominął, a dotyczy foski, która biegnie wzdłuż jednego boku naszej działki i tak naprawdę nie wiadomo do kogo należy. Do nas czy do sąsiadów obok. Nie obędzie się bez geodety.
Odwodnienie działki
Przyjaciel zza siatki :-)
Pozdrawiam Wszystkich Cieplutko!
sobota, 5 września 2009
Nasza Chata pod Wiatrakami (4)
Porządki, porządki, porządki
W chacie



Chyba znaleźliśmy pomysł na ogrodzenie przy wykorzystaniu prostokątnych gazonów zamiast murków. W gazony wsypuje się żwirek albo kamienie, można też posadzić jałowce, a najważniejsze, że sprawdzaja się przy nierównym terenie. U nas spadek pomiędzy jednym końcem działki a drugim wynosi około 2-3 m.

W chacie
Ostatnie tygodnie to rozebrana przybudówka i wywiezienie i spalenie siana i słomy zalegających na strychu domu i nad przybudówką. Po głębszych analizach stwierdziliśmy, że zmiany jakie byłyby konieczne aby zaadoptować ją do naszych potrzeb są zbyt duże. W sumie ekonomiczniej będzie po prostu pobudować nową. Chcemy żeby dom był w kształcie litery L i właśnie w tym miejscu w oparciu o pozostałe fundamenty możemy go powiększyć. Przybudówka stanowiła zupełnie oddzielne pomieszczenie nie połączone z domem, była też znaczna różnica w poziomach podłóg.
Po rozebraniu przybudówki okazało się, że okno zostało tylko z obu stron zabite deskami i oczom naszym ukazało się całe okno z szybami! Za jedną z desek włożony był pieniążek 50 gr z 1957 ! Zbieg okoliczności!? To mój rok urodzenia! W innym miejscu w domu, spod tynku wypadł przedwojenny, z 1934 roku, niemiecki pfening! Czas rozbiórek mamy więc już za sobą wypadałoby zająć się tworzeniem.


Po rozebraniu przybudówki okazało się, że okno zostało tylko z obu stron zabite deskami i oczom naszym ukazało się całe okno z szybami! Za jedną z desek włożony był pieniążek 50 gr z 1957 ! Zbieg okoliczności!? To mój rok urodzenia! W innym miejscu w domu, spod tynku wypadł przedwojenny, z 1934 roku, niemiecki pfening! Czas rozbiórek mamy więc już za sobą wypadałoby zająć się tworzeniem.
Siano i słoma na strychach służyły i służą do dziś w wielu domach jako ocieplenie. Nie jest to dobre rozwiązanie bo przyciąga zwierzęta, u nas mieszkały tchórze, a co najważniejsze jest łatwopalne. Jedyna zaleta to taka że nic nie kosztuje, a niepalna i nieakceptowana przez gryzonie i inne stworzenia wełna mineralna kosztuje, nie wszystko jednak da się przeliczyć na pieniądze w tym własne bezpieczeństwo. Dzięki wielkiej uprzejmości i pomocy sąsiada 3 wozy słomy zostały wywiezione w pole i spalone. Większość słomy po zbiorach jest teraz palona.
We wsi w której mieszkamy wśród najbliższych sąsiadów tylko jedni maja 2 krowy! Stamtąd pochodzi też pyszne mleczko które kupuję. Do mojego domowego chlebka doszedł domowy serek i masełko.
Ogień pali się pod kuchnią, na stole chleb, masło, ser i …… laptop, a obok mnie siedzi znaleziony na boisku stary misiu, któremu dopiero co przyszyłam głowę. Może mi ktoś nie wierzyć ale jest naprawdę super!
Zdjęcie misia na pewno wkleję, a tymczasem kuchnia z drugiego pomieszczenia.
Ogień pali się pod kuchnią, na stole chleb, masło, ser i …… laptop, a obok mnie siedzi znaleziony na boisku stary misiu, któremu dopiero co przyszyłam głowę. Może mi ktoś nie wierzyć ale jest naprawdę super!
Zdjęcie misia na pewno wkleję, a tymczasem kuchnia z drugiego pomieszczenia.
W ogrodzie
Borówki zostały już posadzone, znalazłam też wykorzystanie dla starego trochę już spróchniałego pnia – posadziłam w nim lawendę, wokół powstała całkiem ładna rabatka z azalią, pierisem i berberysem. Miejsce wcześnie wyłożyłam włókniną, potem poukładałam kamienie. Zaczyna też już ładnie wyglądać przed domem. Posadziłam derenia, skoszona juka ładnie odbiła, znalazłam też w trawie tawułki, rośnie już ładnie posiana trawa, a w koszyku kwitną chryzantemy. Zgromadziłam już trochę cebulek tulipanów, hiacyntów i szafirków, sporo cebulek tulipanów znalazłam też przy przekopywaniu rabatki i przesadzaniu irysów których było tu najwięcej.
Najbardziej cieszy mnie to, że jest tu mnóstwo kamieni tzw. łupka, cały dom jest na fundamencie właśnie z łupka. Jest to idealny kamień na skalniaki i inne kompozycje. Ja wprost uwielbiam taką kamieniarską pracę, niestety moje ręce czasami nie, więc muszę uważać z większymi kamieniami.
Chyba znaleźliśmy pomysł na ogrodzenie przy wykorzystaniu prostokątnych gazonów zamiast murków. W gazony wsypuje się żwirek albo kamienie, można też posadzić jałowce, a najważniejsze, że sprawdzaja się przy nierównym terenie. U nas spadek pomiędzy jednym końcem działki a drugim wynosi około 2-3 m.
Serdecznie pozdrawiam, Wszystkich TU Zaglądających i zapraszam za niedługo na następny wpis.
Anula
niedziela, 16 sierpnia 2009
Nasza Chata pod Wiatrakami (3)
Nasza chata podoba nam się coraz bardziej. Bale okazały się w większości zdrowe, jak również konstrukcja dachu, która wygląda na solidną. Mamy już wizje jak będzie wyglądał środek, co do ogrodu koncepcja rodzi się spontanicznie. Chciałabym też od tego momentu opisywać oddzielnie prace w ogrodzie i w chacie.
W chacie
Powoli dobiega końca sprzątanie i wyrzucanie (lub oddawanie) niepotrzebnych rzeczy. Na koniec pewnie trzeba będzie zamówić kontener, żeby wyrzucić resztki papy, płyty którymi obłożone były ściany w środku, szkło, plastiki i inne śmieci. Aż dziw bierze ile tego znajduje się w tak niewielkim w końcu domu. Sporo odpadów udało się zutylizować w wielkim dole-kompoście który został wykopany na samym początku. Pochłonął on już stertę skoszonej trawy, kilka taczek pozostałości po szopce głównie trocin i ziemi oraz całą zawartość dołu który odkryliśmy pod podłogą pokoiku, gdzie wcześniej był chyba chlewik i obórka. Ktoś miał „wspaniały” pomysł aby to wszystko co zwykle znajduje się w takich pomieszczeniach plus jakieś resztki desek, butelki itp. po prostu zostawić w dole, z wierzchu przysypując tylko ziemią. Na to deski, na płyty tapetę i był pokoik. Nie muszę opisywać jaki zapach panował w tym pomieszczeniu. Pod płytami, którymi obite było pomieszczenie myszy miały idealne miejsce do zamieszkiwania.
Jednym z ostatnich pomieszczeń do sprzątania było boisko, gdzie oczywiście znajdował się głównie skład rzeczy niepotrzebnych oraz tzw. sąsieki, wielkie skrzynie w których przechowywano zboże. Niespodzianką okazało się znalezienie żaren do domowego wyrobu mąki. Kamienie będzie można wykorzystać w ogrodzie. Pewnym problemem okazały się znaczne pokłady słomy na strychu, mającej służyć zwierzętom i do ocieplenia. Wieś jest już bardzo nowoczesne i nikt prawie krowy i innych zwierząt nie chowa. Są nieliczne wyjątki, ale słomę mają swoją. Kompost niestety takiej ilości nie pochłonie. Trzeba będzie pomyśleć co z tym fantem zrobić. Spalenie na działce nie wchodzi w grę.
Z przyjemniejszych rzeczy to pierwszy raz napaliłam w kuchni, akurat był chłodniejszy dzień i ciepełko z kuchni i trzask palonego drzewa były bardzo przyjemne, a kociołek z wodą szybko się nagrzał.
Mamy też w chacie Internet, więc jak pada można m.in. pisać bloga.
Jednym z ostatnich pomieszczeń do sprzątania było boisko, gdzie oczywiście znajdował się głównie skład rzeczy niepotrzebnych oraz tzw. sąsieki, wielkie skrzynie w których przechowywano zboże. Niespodzianką okazało się znalezienie żaren do domowego wyrobu mąki. Kamienie będzie można wykorzystać w ogrodzie. Pewnym problemem okazały się znaczne pokłady słomy na strychu, mającej służyć zwierzętom i do ocieplenia. Wieś jest już bardzo nowoczesne i nikt prawie krowy i innych zwierząt nie chowa. Są nieliczne wyjątki, ale słomę mają swoją. Kompost niestety takiej ilości nie pochłonie. Trzeba będzie pomyśleć co z tym fantem zrobić. Spalenie na działce nie wchodzi w grę.
Z przyjemniejszych rzeczy to pierwszy raz napaliłam w kuchni, akurat był chłodniejszy dzień i ciepełko z kuchni i trzask palonego drzewa były bardzo przyjemne, a kociołek z wodą szybko się nagrzał.
Mamy też w chacie Internet, więc jak pada można m.in. pisać bloga.

W ogrodzie
Zrobiłam pierwszą rabatkę. Mając za sobą spore doświadczenie w urządzaniu i uprawianiu ogrodu tym razem postanowiłam nie przesadzać z kwiatami, jedynie sprawdzone i lubiane przeze mnie kwiaty, w końcu to mój ogród i chociaż miałabym narazić się miejscowym miłośnikom kwiatów wytępię na działce cały łubin i na pewno nie będę miała pelargoni (wyjątek stanowi miniaturowa angielska). Myślę o posadzeniu dużej ilości krzewów i iglaków o różnym ubarwiniu, które nadadzą ogrodowi charakter. Kwiaty będą tylko akcentem. Na pierwszej rabatce posadziłam tuję trzmielinę, które sama wyhodowałam, pięciornika, hibiskusa białego, guzikowca i wrzos. Mamy też pomysł na kompost, właściwie to pomysł męża. Ponieważ kompost jest dosyć duży i wysoki na jaki na jakieś 40-50 cm i nie może oszpecać działki swoim wyglądem przysypiemy go ziemią i posiejemy trawę. Z czasem pewnie trochę osiądzie, ale to nic. Jeśli w przyszłości coś się w tym miejscu posadzi na pewno będzie rosło jak burza. Gdzieś z boku powstanie pewnie mały kompost na bieżące odpady.
Anula

niedziela, 9 sierpnia 2009
Nasza Chata pod Wiatrakami (2)
Minął już miesiąc od zakupu Naszej Chaty i wiele się podziało. Przede wszystkim zrobiliśmy wielkie porządki. Zostały wyrzucone niezliczone worki ze śmieciami oraz oddane albo wyrzucone prawie wszystkie meble, nie było ich dużo, w większości stare i zniszczone. Zostawiliśmy stoły jako najbardziej przydatne, parę drewnianych krzeseł oraz szafę, z sentymentu nie dałam na razie wyrzucić starej toaletki czyli po tutejszemu psychy lub po prostu stojącego lustra. Dwa pomieszczenia przygotowaliśmy sobie jako bazę. W jednym zorganizowałam całkiem fajną kuchnio-jadalnię, w drugim salonik. Musieliśmy zakupić szafkę na niezbędne akcesoria kuchenne oraz kanapkę, które da się w przyszłości wykorzystać. Z rzeczy, które zbywały nam w mieszkaniu oraz były tymczasowo na przechowaniu udało nam się urządzić całkiem przytulne mieszkanko. W drugiej części domu trwa totalna demolka. Usunięte zostały niektóre prowizoryczne ścianki działowe, oraz płyty którymi obite były ściany i odkryte zostały bale.
Najpoważniejszą na razie pracą było rozebranie przylegającej do domu szopki, co udało się zrobić miejscowymi siłami. Domek od razu nabrał innego wyglądu. Poważnym problemem była ubikacja. Ponieważ dotychczasowy przybytek został rozebrany razem z szopką, nie chcieliśmy budować kolejnego, ostatecznie na działce stanęła Toi Toi. Nie jest to może tanie rozwiązanie (około 200 zł miesięcznie) ale kabina jest łatwa w utrzymaniu czystości i można ja postawić gdzie się chce czy nawet przestawić jeśli zajdzie taka konieczność.
W ogrodzie zostały wyrównane nierówności tak żeby można było kosić kosiarką. Pousuwane chaszcze i samosiejki drzew oraz wykopany wielki dół na kompost. Pochłonął on już całą stertę skoszonej trawy. Wizji ogrodu jeszcze nie mam, na razie zbieram roślinki na rozsadniku. Są tam irysy, tawułki, dąbrówka, hibiskus, i parę niezidentyfikowanych roślinek przesadzonych z różnych miejsc. Zostało też wyznaczone miejsce na borówkę amerykańską. Na razie przykryte czarna folią, a borówki czekają w doniczkach.
Nawiązane zostały też pierwsze kontakty z sąsiadami, jak na razie wszystkie pozytywne, chociaż czasami ciężko mi zrozumieć mentalność ludzi mieszkających na wsi.
Szopka przed rozbiórką i to co po niej zostało
I porządek
Dom z szopką i bez

Odkryte belki w jednym z pomieszczeń

Wrzosy w starym koszyku

Następna relacja już wkrótce.
Anula
Najpoważniejszą na razie pracą było rozebranie przylegającej do domu szopki, co udało się zrobić miejscowymi siłami. Domek od razu nabrał innego wyglądu. Poważnym problemem była ubikacja. Ponieważ dotychczasowy przybytek został rozebrany razem z szopką, nie chcieliśmy budować kolejnego, ostatecznie na działce stanęła Toi Toi. Nie jest to może tanie rozwiązanie (około 200 zł miesięcznie) ale kabina jest łatwa w utrzymaniu czystości i można ja postawić gdzie się chce czy nawet przestawić jeśli zajdzie taka konieczność.
W ogrodzie zostały wyrównane nierówności tak żeby można było kosić kosiarką. Pousuwane chaszcze i samosiejki drzew oraz wykopany wielki dół na kompost. Pochłonął on już całą stertę skoszonej trawy. Wizji ogrodu jeszcze nie mam, na razie zbieram roślinki na rozsadniku. Są tam irysy, tawułki, dąbrówka, hibiskus, i parę niezidentyfikowanych roślinek przesadzonych z różnych miejsc. Zostało też wyznaczone miejsce na borówkę amerykańską. Na razie przykryte czarna folią, a borówki czekają w doniczkach.
Nawiązane zostały też pierwsze kontakty z sąsiadami, jak na razie wszystkie pozytywne, chociaż czasami ciężko mi zrozumieć mentalność ludzi mieszkających na wsi.
Szopka przed rozbiórką i to co po niej zostało
I porządek
Dom z szopką i bez
Odkryte belki w jednym z pomieszczeń
Wrzosy w starym koszyku
Następna relacja już wkrótce.
Anula
środa, 29 lipca 2009
Nasza Chata pod Wiatrakami


Rok temu sprzedaliśmy nasz duży dom (za duży dla nas, dwojga ludzi po 50-tce szukających spokojnego azylu dla realizacji swoich pomysłów) , zamieszkaliśmy w ładnym (wynajętym co prawda) mieszkaniu i postanowiliśmy się zastanowić się nad tym gdzie docelowo zamieszkać – kupić mieszkanie, może wybudować mniejszy domek, a może kupić jakiś dom do remontu. Tak nam zeszła jesień i zima bo dom sprzedaliśmy późnym latem. Wiosną zaczęło nam jednak doskwierać brak kawałka ziemi na której można by w końcu zrealizować nasze marzenia. W bloku zaczęło nam być wyraźnie za ciasno. Mnie brakowało ogródka, mężowi po wytężonej pracy umysłowej, ruchu na świeżym powietrzu przy drobnych pracach „gospodarskich” . Wycieczki za miasto czy spacery po okolicy przestały nam wystarczać. Po długich dyskusjach czego będziemy szukać stanęło na domu do remontu, raczej murowanym. Ostatecznie staliśmy się posiadaczami drewnianego domu z bali z 1934 r. na 8 arowej działce! Najciekawsze było to, że kiedy obejrzeliśmy ten dom pierwszy raz w ogóle nie wzbudził on naszego zainteresowania. Wydał nam się niski, mały i strasznie zaniedbały. Poza tym wokół była wysoka trawa co potęgowało niekorzystne wrażenie. Duży dach i wysoka trawa sprawiały wrażenie, jakby dom był zapadnięty, gdy w rzeczywistości był ładnie położony na lekkim wzniesieniu. Ponieważ cena za dom nie była wygórowana po jakimś czasie stwierdziliśmy, że może jednak go kupimy, tak na letnie wypady. Za drugim pobytem, trawa była skoszona, dom wydał się wyższy. Spojrzeliśmy na niego innym okiem i okazało się, ze pomieszczenia może nie są duże ale wysokie, deski wyglądają na zdrowe, istnieje możliwość zagospodarowania strychu, przy niewielkiej zmianie konstrukcji dachu. Zaczął powoli rysować się obraz domu i to nie na lato ale Naszej Chaty pod Wiatrakami.
3 lipca 2009 roku staliśmy się właścicielami chaty i rozpoczęliśmy naszą przygodę z remontem starego domu z bali.
Dom ma około 80 m2 razem z boiskiem miejscem gdzie były zwierzęta, tu akurat nie było śladów po zwierzętach. Cześć mieszkalna to sień, kuchnia z dużym piecem do pieczenia chleba ! (coś dla mnie! Pewnie będzie rozebrana, ale chyba spróbuje upiec w niej chleb), 3 pokoje i spiżarnia. Jest jeszcze murowana przybudówka która służyła za malutkie mieszkanko z oddzielnym wejściem, chcemy ją wykorzystać do powiększenia saloniku. Nad całym domem jest strych, na którym po wymianie pokrycia dachu i doświetleniu okienkami mogłoby być całkiem fajne dodatkowe pomieszczenie - pokój gościnny i strych (w domu zawsze znajdują się rzeczy, których szkoda wyrzucić i od tego jest strych!) Pod boiskiem znajduje się jeszcze bardzo ładna piwnica. Z działki rozciąga sie ładny widok na okolicę i widac wszystkie 5 wiatraków.
Anula
Subskrybuj:
Posty (Atom)


